Czy drukarki 3D zagrażają branży handlowej i sklepom?

Pytanie w tytule może na pierwszy rzut oka brzmieć nieco kontrowersyjnie. W sumie w jaki niby sposób takie drukarki miałyby zagrażać? Choć ten artykuł stanowi pewnego rodzaju polemikę, warto jednak się przyjrzeć i zwrócić uwagę na pewne kwestie, które na pierwszy rzut oka wcale nie wydają się takie oczywiste. Żyjemy w świecie dostępu do informacji w trybie instant. Wszystko chcemy mieć szybko, na czas, na wczoraj. Bez długiego szukania. Konkret – jak w Google – interesuje nas na przykład kwestia druku 3D. Czy chodzimy i pytamy po znajomych? Nie – wiemy czego szukamy, wyciągamy z kieszeni smartfona lub odpalamy komputer i już. W kilka sekund docieramy do tej informacji, której w danej chwili będziemy najbardziej potrzebować.

W jaki więc sposób drukarki 3D mają stanowić zagrożenie dla handlu?

Zwolennicy tej teorii myślą zapewne w ten sposób. „Jak kupię sobie drukarkę 3D, to mogę sobie drukować różne gadżety samemu. Zaoszczędzę mnóstwo kasy, ponieważ mogę wtedy sam zrobić masę fajnych gadżetów i nie wydam na to ani grosza”. Czy aby na pewno? W ogólnym ujęciu trzeba zwrócić uwagę też na fakt, a może przede wszystkim na fakt, że wszystkie niezbędne do prawidłowego działania drukarki 3D elementy, kosztują. Sama drukarka, to wydatek na poziomie około 1000 złotych i to w totalnie najprostszym wariancie, po którym nie będzie można zbyt wiele się spodziewać. Chcesz drukować profesjonalnie? To weź pod uwagę kilka rzeczy, zanim wpadniesz na złotą regułę oszczędzania, która opiera się na niekupowaniu w sklepach.

Na drukowaniu 3D trzeba się znać?

Chodzi tu o kilka kwestii. Dobór odpowiedniego materiału w zależności od przeznaczenia realizowanych elementów, to po pierwsze. Druga rzecz dotyczy tego, że bezwzględnie, jeśli chcemy od podstaw coś robić, musimy znać się na modelowaniu 3D. Tak, drukarka tego typu to nie jest jakaś magiczna machina, która po wciśnięciu guzika stworzy dosłownie wszystko co sobie wymyślimy. Drukowanie jak wszystko inne, jak każda kreatywna praca to swego rodzaju proces. Czyli, musi być plan, muszą być spełnione założenia i zachodzić konkretne procesy, które potem będą mogły wpłynąć na fakt, że rzeczywiście powstaje jakiś przedmiot.

Jeszcze jedna ważna rzecz

Przecież nie wszystko da się zastąpić wydrukiem trójwymiarowym. Czy sądzisz, że można sobie wydrukować na przykład laptopa czy smartfon? Jako gadżet, owszem. Ale jeśli chodzi o funkcjonalne, pełnowartościowe urządzenie? Nie ma mowy. Albo na przykład – co sądzisz na temat drukowania ubrań? Czy ma to sens? W gruncie rzeczy, to jakiś totalny absurd, o którym nawet nie warto przez 5 minut choćby, myśleć jak o czymś realnym i faktycznie godnym zrealizowania.

Zamiast snuć takie dziwne kombinacje i wizje, lepiej przyjąć do wiadomości, że naprawdę nic nie wskazuje na to, aby drukarki 3d w jakikolwiek sposób zmieniły kształt obecnego handlu. I tak jest już całe mnóstwo czynników, które na pewno będą mogły znacznie bardziej wpływać na procesy handlowe i kształt, który obecnie przyjmuje gospodarka oparta na kupnie oraz sprzedaży.